czwartek, 7 sierpnia 2014

Rozdział 1


*Liana Collins* 
- Emmo Watson ogarnij się! - krzyczałam już mocno zniecierpliwiona i znudzona w pewnym sensie zachowaniem Ems. Gadałam do niej już kilka minut, a ona nie słuchała. Siedziała z telefonem w ręku i nic do niej nie docierało. Wkurzona na maxa wyrwałam jej telefon i schowałam do swojej kieszeni.
 - No ej! Co ty odwalasz?! - była bardzo wściekła.
 -Z kochasiem popiszesz później. Gadam już do ciebie 10 minut i czuję się jakbym mówiła do ściany! Tłumaczę ci najbliższy tydzień dla ciebie i dla mnie! 
 - Przecież cię słucham!
 - Tak? To gdzie masz byc za dokładnie... - spojrzałam na zegarek - 40 minut?
 -A gdzieś mam byc? - myślała że żartuję. 
 - Na przedmieściach. - mówiłam z uśmieszkiem.
 -Pieprzysz! - wytrzeszczała na mnie oczy.
 -Nie - śmiałam się z niej kiedy ta wyparowała z pokoju i poleciała do łazienki na piętrze. Po 10 minutach była gotowa, a ja nadal nie umiałam przestac się z niej nabijac. Stałam w przedpokoju patrząc na przecudowny obraz Emmy biegającej po pokojach w poszukiwaniu części od stroju do wyścigów. 
 -Mogłabyś się ogarnąc i pomóc mi, zostało mi  tylko 10 minut.
 - I jeszcze godzina- pękałam ze śmiechu wypowiadając te słowa.
 -CO?! - wkurzyła się na serio. 
 Po kilku minutach wrzeszczenia na mnie i bitwy na poduszki uspokoiłyśmy się. Śmiałyśmy się i po jakimś czasie pomagałam Ems się przygotowac. To własnie dziś Ems dokopie po raz hmm 15?  tej lateksowej lali Kate.  Boże jak ja jej nienawidzę, podobnie jak Emma. Nasz wspólny wróg. Wypiłyśmy kawę, zostało jeszcze 20 minut. Ems poszła na górę się ubrac. W czasie czekania na nią dostałam telefon, że jej ekipa razem ze sprzętem już czeka na nas. 
 -Pośpiesz się! - krzyknęłam. Byłam gotowa do wyjścia. 
 -Już idę! -odkrzyknęła i zeszła na dół. Podziwiam ją, zero stresu, sam luz. Jest bardzo pewna siebie. Miała na sobie kombinezon do wyścigów. pasował do niej. Wyszłyśmy i wsiadłyśmy do taksówki, którą zamówiłam wcześniej. Parę minut później byłyśmy na miejscu. Słychac było tłum ludzi i niektóre silniki. Podeszłyśmy do miejsca Emmy. Tym razem jej ekipa wybrała tę maszynę. Oczy aż prosiły by patrzec na to cudo. Przywitałyśmy się z ekipą. Dałam jej buziaka na szczęście, poklepałam motorek i odeszłam w stronę miejsca dla rodziny i przyjaciół. Niebawem miał się zacząc kolejny wyścig.
* Emma*
Ułamki sekundy dzieliły mnie i inne zawodniczki od trasy na której znów planowałam zwycięstwo. Obok mnie na motorze siedziała gotowa do walki moja największa przeciwniczka Kate Evans.
 - No proszę proszę, kogo my tu mamy. Kate Evans we własnej osobie. nie boisz się przegranej?
 -To ty powinnaś się jej bac. - odparła a ja się tylko zaśmiałam, bo sekundę później zapaliło się czerwone światło. zaraz po nim zółte przy którym osiem silników na starcie zaczęło warczec rządzą wygranej. Każda z nas była w kasku. Dziś walczymy o przejście do półfinału w mistrzostwach europy w nielegalnych wyścigach motocyklowych kobiet. Kilka głębokich wdechów... START! Pomknęłam wyprzedzając wszystkich, słyszałam stłumione wrzaski widowni. Zaraz za mną jechała zła, a nawet rozwścieczona Kate. Znów przegra. Mijałyśmy się nawzajem pragnąc wygranej. Chciała zbic mnie z toru, ale jej to nie wyszło. Od mety dzieliło nas 500 metrów prostej drogi przyspieszyłam jak najbardziej się dało i zostawiłam tym sposobem Kate daleko w tyle. 
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejo <3 Pierwszy rozdział za nami :) nudny, ale postaram się, żeby następne były lepsze :) Przepraszam za błędy :) Nie znam się zbyt na motorach, więc jakby co to wybaczcie :P Czekam na minimum 5 komentarzy :) Nie wiem kiedy next :* Pozdroo :)