*Emma *
Przeszyłam metę czując euforię w piersi. Moje serce szalało z mocy adrenaliny, która się we mnie nagromadziła. Znów jestem zwycięzcą. Głośne wiwaty przeszyły mój mózg gdy tylko zatrzymałam się i wyłączyłam silnik. Zsiadłam z mojego rumaka, w tym samym czasie wokół mnie nagromadził się spory tłum. Podeszłam do współzawodników i uścisnęliśmy sobie dłonie, bardzo często nie patrząc sobie nawzajem w oczy.Wszyscy wiwatowali moje imię i rzucali płatkami róż. Wszyscy zgromadzeni tutaj wyróżniali się nieco od "normalnych" ludzi. 3/4 towarzystwa miało na sobie skórzane kurtki, a chyba całośc miała kolczyk przynajmniej jeden na twarzy... Dla innych wydawałoby się to dziwne, ale dla mnie to jest najpiękniejsze co może byc : mój świat. Świat posiadający wiele różnic między rzeczywistością.
W tak euforystycznym gronie osób najważniejszych dla mnie otworzyłam szampana stojąc na mojej maszynie. Oblałam siebie i innych. Wszyscy się lepili włącznie ze mną. To najbardziej kocham w zwycięstwie... Wiele osób pojechało już w swoje strony, jednak większa częśc została, to byli MOI fani. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Zeskoczyłam z motoru i objęłam jednym ramieniem moją najdroższą przyjaciółkę. Bardzo niechlujnie wypiłam kilka łyków z butelki szampana. Ciecz pociekła mi po szyi ale w takim miejscy nikt nie liczy się z drobiazgami. Podałam płyn Lianie która cieszyła się razem ze mną, ona zrobiła to samo co ja. Śmiałyśmy się z wszystkiego co nam przyszło na myśl.
...
<pół godziny później>
Staliśmy nadal na drodze, ale postanowiłyśmy właśnie z Lianą , że pojedziemy już do naszego mieszkania. Poszłyśmy kawałek, przed tym żegnając się z ludźmi. Wsiadłyśmy na mój motor i jeszcze raz pomachałyśmy innym.
-Stara, widzisz tych kolesi tam ? - wskazała palcem na ciemne sylwetki pod płotem po drugiej stronie "toru"
-Taa, a co ?
-Obserwują nas. - oznajmiła. Wyśmiałam ją i włączyłam silnik.
-Wydaje ci się - krzyknęłam i popędziłyśmy do naszego osiedla. Wyśmiałam ją jeszcze i kilka chwil później byłyśmy już w garażu. Wyglądałyśmy jak klauny, bo nieźle nam potrzepało włosy. Ponieważ nie jechałyśmy w kaskach... Z resztą.. nigdy nie jeździmy w takich sytuacjach. Uwielbiam wygrywac, to uczucie jest boskie. Postanowiłyśmy się jeszcze trochę upic, a jutro zrobic sobie wolne, poplanowac kolejne wygrane wyścigi i zając się naszymi motorami. Wypiłyśmy kilka drinków i ok 4.46 poszłyśmy do łóżek
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nareszcie! Udało mi się!
Oto mowy rozdział, myślę, że nie jest zły... a co Wy myślicie o tajemniczych sylwetkach z pod płotu ??
Odpowiedzi w komentarzach :*
6 komentarzy ?? :*
Nie wiem kiedy next, bo komputer nadal nie działa tak jak powinien ;//
Przepraszam za błędy :)